fbpx

Po czwarte: Znaki poziome i metalowe elementy w jezdni to zło

Dzisiejszy wpis długi nie będzie, bo i nie bardzo jest się nad czym rozwodzić. Fakt, jest faktem i trzeba o tym pamiętać. Wystarczy w porę zauważyć i pomyśleć. Swoją drogą zauważyliście jak te przykazania się wzajemnie przeplatają?

Jeżdżąc samochodem, o tym że właśnie najechaliśmy na oznakowanie poziome lub jakieś elementy metalowe w jezdni dowiadujemy się zazwyczaj gdy trzeba mocniej zahamować i odzywa się nasz ABS. I w zasadzie to tyle. Jeśli dzieje się to w zakręcie to jeszcze może przypomnieć o sobie ESP. Nic więcej nam nie grozi gdy jedziemy czterema kółkami. A jak to jest w przypadku motocykli?

Ano różnie. Z jednej strony nowe motocykle mają już ABS i ESP na swoim pokładzie, jednak ze względu tylko na dwa punkty podparcia wywrotka nadal nam grozi. Z drugiej strony, na naszych drogach nadal królują sprzęty sprzed kilku dobry lat a nawet z czasów gdy producenci motocykli nawet nie myśleli o wkładaniu tych układów do naszych maszyn.

No to co nam grozi gdy najedziemy na takie elementy? W zasadzie tylko jedno. Uślizg koła. No i szlif…. Generalnie stosowana w naszym kraju farba do malowania znaków na jezdni jest śliska. Bardzo śliska. Podobno trwają już w UE prace nad ujednoliceniem standardów oznakowania dróg w całej Europie aby było ono bezpieczniejsze, również dla motocyklistów. Ale to jednak pieść przyszłości. Na chwilę obecną nadal powinniśmy unikać jak tylko się da najeżdżania na znaki. Naszym zadaniem jest zauważyć przejście dla pieszych, linie, strzałki i wszystko to co jest namalowane po to, aby moc wybrać inny tor jazdy. Taki, który pozwoli nam nie najechać na farbę. Jeśli już nie ma możliwości ominięcia znaków, powinniśmy zrobić wszystko aby najechać na niego jak najbardziej prostopadle, a już szczególnie unikajmy najeżdżania na nie w złożeniu do zakrętu gdy punkt styku opony jest najmniejszy i najłatwiej o uślizg. Pamiętać również powinniśmy o tym, aby w tej sytuacji jak najmniej operować gazem. Każda gwałtowna zmiana obciążenia wywołana dodaniem lub odjęciem gazu zwiększa szanse na uślizg.

Analogiczna sytuacja jest ze wszystkimi elementami metalowymi w jezdni. Kratki ściekowe, włazy do kanalizacji, tory tramwajowe. Każdy z nich jest dla motocyklisty potencjalnie niebezpieczny.

Ktoś mi jednak zaraz napisze: „Ale przecież wielokrotnie najeżdżałem na takie znaki i elementy i opona zawsze dobrze trzymała!”.

Odpowiem: „Miałeś szczęście.”

To czy opona będzie trzymała zależy od dużej ilości czynników. Od jakości opony, od jej wieku od jej zużycia, od ciśnienia w kole, od tego czy opona jest miękka i się klei czy jest twarda i ma tendencje do uślizgów, od jej temperatury i od temperatury nawierzchni, od tego czy jest to opona szosowa czy terenowa kostka. I to, że raz, drugi czy setny udało się przejechać bez uślizgu nie oznacza, że zawsze tak będzie. A zawsze lepiej zapobiegać, lepiej unikać sytuacji niebezpiecznych niż się ratować.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jeden czynnik. Woda. W czasie opadów lub po nich, gdy jeszcze wilgoć zalega na drogach, elementy metalowe i oznakowanie poziome dróg potrafią się zamienić w lodowisko. I czy skoro przez całe lato jeździłeś przez ten znak lub przez tą studzienkę, to czy będziesz pamiętać o tym aby je ominąć gdy zacznie padać? A czy będziesz pamiętać gdy pojawi się poranna lub wieczorna rosa? A mgła? A gdy przyjdzie ochłodzenie i opona już nie będzie się kleić?

Osobiście wychodzę z założenia, że lepiej od razu nauczyć się świadomego wybierania toru jazdy, niż tworzenia sobie w głowie kilkunastu różnych scenariuszy na różne warianty drogowe.

No i dlaczego o tym wszystkim piszę. Dlatego, że często mamy tendencję do tego aby zapominać o wszystkim i cieszenia się tylko samym faktem jazdy na motocyklu. Zapominamy o zagrożeniach, bo przecież jest piękna pogoda i mamy kilku przyjaciół dookoła, a droga wije się cudownie między pagórkami. Do czasu. Do czasu gdy nastąpi pogorszenie warunków pogodowych, do czasu aż nie pojawi się jakieś zagrożenie, do czasu aż sytuacja nie stanie się niebezpieczna. Tyle, że wtedy może już być za późno aby pomyśleć.

Umiejętność planowania i wybierania toru jazdy na drodze to jest nasza kropka nad „i”. Nasza wisienka na torcie. Świadczy to o naszych umiejętnościach, o świadomości sytuacji na drodze i o tym jakimi motocyklistami jesteśmy.

LwG

Grzegorz Urso Branco Fita