fbpx

Po ósme: Ćwicz motocyklisto!

Zrobiłeś prawko, Namęczyłeś się okrutnie na placu. Zdałeś egzamin, kupa stresu. Odebrałeś wreszcie prawko, kupiłeś sprzęt i ciuchy, przeczytałeś wszystkie moje artykuły. Teraz można wsiąść i jeździć. I zapomnieć o wszystkim, przecież wszystko już umiesz. Wszystko już wiesz. Nawet obejrzałeś kilka filmików na YouTubie. Tylko dlaczego wszyscy Twoi znajomi podczas wyjazdów Ci uciekają? Jak już ich dogonisz na prostej to przychodzi seria zakrętów i znów Ci odjeżdżają. Pewnie to z Twoim motocyklem jest coś nie tak. Czy aby na pewno?

Gdy kończyłem swój pierwszy kurs na prawo jazdy kat B daaaaawno dawno temu, mój instruktor powiedział mi wtedy: „Gratuluję, dopiero teraz rozpoczyna się nauka”. Odebrałem prawko, zacząłem samodzielnie jeździć i dopiero wtedy dowiedziałem się co to stres. Przecież miałem dokument, który pozwalał mi legalnie poruszać się po drogach, dokument który stwierdzał, że mam wiedze i umiejętności. A czułem się tak, jakbym pierwszy raz siedział za kierownicą.

Siłą rzeczy na kursie prawa jazdy nie jesteśmy w stanie przećwiczyć z kursantami wszystkich możliwych sytuacji na drodze w każdych możliwych warunkach. Kurs ma Wam dać jedynie podstawy, na których należy budować swoją wiedzę i umiejętności.

Wg mojej własnej teorii, rzeczywistość wygląda tak (zwłaszcza wśród młodych kierowców):

1) Przez pierwszy – drugi rok po odebraniu prawka jeździ się w miarę spokojnie. Jeszcze jest stres, jeszcze się pamięta co mówił instruktor.

2) Mniej więcej w okresie 2-4 lat po odebraniu prawka zaczyna się najbardziej niebezpieczny moment. Przecież umiem jeździć. Przez rok nie miałem żadnej przygody a to musi oznaczać że jesteś świetny. Mam przecież niesamowity refleks, tyle widzę. Ja Wam pokażę jak się jeździ. Do tego dochodzą koledzy i koleżanki, którym trzeba zaimponować. Niestety w tym okresie ujawnia się kompletny brak wyobraźni i doświadczenia. Brak umiejętności przewidywania ale również braki w technice kierowania i panowania nad maszyną.

3) Gdy uda nam się przeżyć i przetrwać bezpiecznie ten okres, a do tego zaliczymy mniejsze lub większe przygody zaczyna przychodzić refleksja nad swoimi brakami. Zaczynamy jeździć ostrożniej, rozważniej, zaczynamy zauważać więcej niż nam się zdawało.

Powyższe trzy etapy, można odwzorować tzw. Krzywą Eksperta odpowiadającą efektowi Krugera-Dunninga. Co prawda efekt ten dotyczył odrobinę czegoś innego, jednak sens pozostaje ten sam.


Źródło: https://strefainwestorow.pl/artykuly/edukacja/20190405/efekt-dunninga-krugera

Im mniejsza nasza wiedza, im mniejsze nasze doświadczenie tym większą przejawiamy pewność siebie. Łatwiej artykułujemy kategoryczne stwierdzenia. Wszystko jest czarno-białe. Jednak im więcej nabieramy umiejętności, wiedzy, doświadczenia, tym bardziej spada nasza pewność siebie. Tym bardziej każdy aspekt przejawia odcienie szarości.

Ale przecież to nic nowego. Wszak już Sokrates sformułował jeden z najbardziej rozpoznawalnych cytatów: „Wiem, że nic nie wiem”. Im więcej rozmawiał z ludźmi tym bardziej dochodził do wniosku jak dużo jeszcze przed nim nauki.

Jak już wspomniałem efekt Krugera-Dunninga dotyczy innych kwestii niż umiejętność jazdy motocyklem, ale z drugiej strony, czy aż tak bardzo odbiega od tego co widzimy na naszych drogach?

Wracając do wspomnianych przeze mnie wcześniej trzech etapów. Jak myślicie, na którym etapie najczęściej nadchodzi refleksja, że trzeba by coś więcej poćwiczyć?

Niestety nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Fakt, że ktoś zaczął mieć wątpliwości co do swoich umiejętności, bardzo rzadko oznacza, że pójdzie na dodatkowe szkolenie. Z drugiej strony, na szkoleniach można również spotkać osoby świeżo po kursie.

A który etap jest najlepszy żeby rozpocząć ćwiczenia? Każdy! Bez wyjątku. Prawda jest taka, że im wcześniej zaczniecie dodatkowo ćwiczyć tym bezpieczniejsi będziecie. Proste pytania dla osób które jeżdżą niezależne od stażu:

Jaką drogę hamowania ma Twój motocykl?

W którym momencie naciśnięcia klamki hamulca dochodzi do zablokowania koła?

W którym momencie hamowanie jest najefektywniejsze?

Jak bardzo jesteś w stanie pochylić w zakręcie swój motocykl?

Jak Twój motocykl zachowuje się w czasie szybkich zakrętów/manewrowania na pusto a jak z pasażerem i kuframi?

Jak najwolniej jesteś w stanie jechać swoim motocyklem bez podpierania się nogami?

Na ile z powyższych pytań kiedykolwiek próbowałeś sobie odpowiedzieć?

A to zaledwie garstka spośród pytań na które można uzyskać odpowiedzi na profesjonalnym szkoleniu na torze. Tak, na torze! Z całego serca i z własnego doświadczenia polecam Wam wziąć udział w szkoleniu na torze. Dobrze wiem, że teraz pojawią się obiekcje, że tor, że nie umiem, że trzeba będzie szybko, że mój motocykl nie jest na tor. Te wątpliwości biorą się ze złego postrzegania toru. Szkoleń na torze, nie wolno mylić z tzw. Track Day.

Track Day to wydarzenie podczas którego można się wyszaleć na torze z dużymi prędkościami, podczas którego również można ćwiczyć, ale jazdę sportową mającą niewiele wspólnego z jazdą drogową.

Natomiast szkolenia do których ja was zachęcam, odbywają się co prawda na torze, ale ich zadaniem jest ćwiczenie techniki jazdy. A odbywa się to na torze z bardzo prostego powodu. Jest dużo miejsca, nie ma ruchu drogowego i jest dobra nawierzchnia. Zadania odbywają się przy małej prędkości a ich celem jest ćwiczenie panowania nad swoim motocyklem, poznawania jego możliwości i uczenia się nowych technik. Szkolenie na torze jest przygotowane dla każdego, niezależnie od jego stażu na motocyklu czy typu maszyny jaką się porusza. Każdy coś z takich zajęć wyniesie, każdy nauczy się czegoś nowego. A co najważniejsze. Szkolenie na torze otwiera głowę! Na pewne sprawy zaczyna się patrzeć zupełnie inaczej.

Jedno z takich szkoleń opisywałem tutaj: https://motooes.pl/home2/szkolenia/motocykl-action-team-level-1-szkolenie-z-doskonalenia-techniki-jazdy

Kwestia finansów. Czy takie szkolenia są drogie? To zależy od punktu widzenia. Z jednej strony koszt 500-600 pln nie jest mały. Z drugiej strony jeśli potraktujemy to jako inwestycję w nasze bezpieczeństwo, zwłaszcza biorąc pod uwagę ile wydaliśmy na motocykl i ciuchy, wydanie takiej kwoty raz na dwa-trzy lata nie jest jakiś wygórowany. Tym bardziej, że pod okiem doświadczonych instruktorów techniki jazdy w bezpiecznych warunkach, będziecie mogli poćwiczyć wszystko to czego nie ma możliwości poćwiczyć samemu lub na kursie prawa jazdy. W dodatku na własnym motocyklu, którym poruszacie się na co dzień.

Oczywiście to że zachęcam do udziału w szkoleniu na torze, nie oznacza, że nie można też ćwiczyć samemu, zwłaszcza po zimowej przerwie.

W czasie całego sezonu, jeżdżąc ćwiczymy pamięć mięśniową, odruchy, panowanie nad motocyklem. I jestem pewny, że każdy kto już jeździ, potwierdzi fakt, iż pod koniec sezonu czuje się na motocyklu pewniej niż w marcu czy kwietniu. Jest to naturalne. I zdaję sobie sprawę że po czterech-pięciu miesiącach wszystko się w Was kotłuje i jak najszybciej chcielibyście wsiąść i pojechać i poszaleć trochę. I pewnie ostatnie o czym będziecie myśleć to mozolne turlanie się po placu i kręcenie bezsensownych ósemek. Przecież to już umiecie. Czy aby na pewno? Czy potrafilibyście wykonać wszystkie zadania egzaminacyjne po zimowej przerwie bez błędów?

Z ręką na sercu, przyznam szczerze, że ja nie potrafię. A przecież tego uczę, znam wszystkie zasady i technikę i robię to od 6 lat nieustannie. A jednak, gdy rozpoczyna się sezon, mam z niektórymi zadaniami kłopot. Pojawia się spięcie mięśni, brak czucia motocykla. Oczywiście nie trwa to długo, ale jednak się pojawia.

A Wy kiedy ostatni raz próbowaliście wykonać ósemkę? Kiedy spytaliście Waszego instruktora czy możecie wpaść na plac? Jestem pewien, że dobry i świadomy instruktor, nie nastawiony tylko na zysk i kasę z kursów nigdy Wam nie odmówi.

Poruszyłem kwestię ćwiczenia techniki jazdy i panowania nad własnym sprzętem. Ale przecież to niejedyny rodzaj ćwiczeń, który powinniśmy wykonywać. Są jeszcze ćwiczenia fizyczne dla naszego ciała.

Wielogodzinne siedzenie w jednej wymuszonej pozycji, zwłaszcza na źle dobranym motocyklu będzie nas kosztowało najpierw ból a później choroby i urazy nadgarstków, obręczy barkowej, kręgosłupa, karku. Problemy z układem mięśniowym, krążenia, kostnym. Wszystkie te problemy zdrowotne mogą wykluczyć jazdę motocyklem na bardzo długi czas. Niestety najczęściej zaczynamy sobie to uświadamiać gdy jest już za późno.

Dlatego tutaj również, zachęcam Was do ćwiczeń. I tak wiem, chodzicie na siłownię, jesteście aktywni. Brawo Wy. Jednak czy na pewno ćwiczycie wszystkie partie z których korzystacie w czasie jazdy na motocyklu? Tutaj odsyłam Was do cyklu artykułów przygotowanych specjalnie dla Was przez naszą absolwentkę Monikę: https://motooes.pl/dla-motocyklisty/cwiczenia

Stara maksyma mówi, że ćwiczenie czyni mistrza. Nikt z Was nie musi być mistrzem, ale przecież tutaj chodzi o Wasze życie i zdrowie. A o tym mówi cały ten dekalog motocyklisty. Tym bezpieczniejsi będziecie im więcej będziecie potrafili. Przy okazji własny rozwój potrafi przynieść ogrom radości i pewności siebie. Na naszej stronie przy opisie mojej osoby znajdziecie zdanie: „Fan doskonalenia techniki jazdy motocyklem przy byle okazji”. Jest to 100% prawdy. Osoby z którymi pracuję a także moi kursanci doskonale wiedzą, że lubię od czasu do czasu wziąć dowolny z naszych motocykli i ćwiczyć z nimi na placu wszystkie zadania. Co więcej w czasie szkolenia staram się przemycać również ćwiczenia wykraczające poza standardowy program kursu. Ilu spośród Was ćwiczyło przy mnie jazdę powolną, hamowanie różnymi hamulcami czy stop&go? Czy te ćwiczenia Wam się do czegoś przydały? Zauważyliście różnicę przed i po? Z tym pytaniem zostawię na kolejny tydzień.

LwG

Grzegorz Urso Branco Fita