fbpx

Po trzecie: Rozglądaj się

21. 01. 10
Odsłony: 123

Jeśli się tak dobrze rozglądnąć i zastanowić, to można zaobserwować na naszych drogach całkiem spore plemię Apaczów. Ale nie tych z amerykańskich Wielkich Równin, ale tych takich naszych, lokalnych, swojskich. Ich mottem życiowym za kierownicą każdego pojazdu, nie tylko motocykla jest: Apacze, apacze i nic nie widzę. Spotkaliście ich na drodze? A może sami złapaliście się na tym, że czasem aspirujecie do bycia członkiem tego plemienia? Bo jednak patrzeć a widzieć to dwie różne sprawy.

No i mam teraz zgrzyt co napisać w tym słowie na niedzielę. Co napisać o tym przykazaniu. Jeżeli ktoś śledzi naszego Facebooka, albo przeglądnął Poradnik Początkującego Motocyklisty na naszej stronie, to nie za wiele tutaj znajdzie nowego. Z drugiej strony pisać jeszcze raz o tym, co już było napisane to też szkoda czasu i klawiatury.

O patrzeniu pisałem tutaj, a na FB wisiał bardzo długo ten artykuł. W zasadzie jeden i drugi wyczerpują wszystko w tym temacie.

A dlaczego uznałem, że ten problem zasługuje na bycie trzecim przykazaniem? Ponieważ w dalszym ciągu wielu kierowców i wielu, zwłaszcza początkujących motocyklistów, ma z tym duży problem. Bardzo wielu wypadków i niebezpiecznych sytuacji na drodze można by uniknąć, gdyby ktoś zerknął odrobinę dalej, niż czubek własnego nosa. Chcieć to móc i dokładnie tak właśnie jest z tym zagadnieniem.

Wielu kierujących samochodami nie ma nawyku rozglądania się, bo nie. Bo i tak słupki zasłaniają. Bo przecież wystarczy patrzeć do przodu. Bo przecież mnie widać. Bo mam pierwszeństwo. Bo mam zielone światło.

Wielu kierujących akurat zmienia stację w radiu, pisze smsa, czyta Facebooka, czy robi jeszcze inne rzeczy za kierownicą. Bo przecież odrywają wzrok tylko na ułamek sekundy, bo przecież kontrolują sytuację, bo przecież jest pusto na drodze, bo przecież stoją na światłach, bo przecież…..

Wielu kierujących jedzie zmęczonych, przysypiających, wkurzonych, bez wymaganych szkieł korekcyjnych, z brudnymi szybami, itd., itd., itd.

To teraz trochę matematyki. Jaką drogę w ciągu 1 sekundy pokona pojazd jadący z prędkością 50 km/h? Na początek bądźmy łagodni, uznajmy, że kierowca chociaż nie przekracza prędkości. Otóż taki pojazd pokona 13,8 metra. Ale przecież to nie cała sekunda, to tylko ułamek. No dobra niech będzie pół sekundy. W pół sekundy nasz pojazd pokona 6,94 metra. Żeby jeszcze bardziej unaocznić ile to jest, przyjmijmy, że szerokość przejścia dla pieszych wynosi nie mniej niż 4 metry. Nie patrząc na drogę w pół sekundy pokonujemy PRAWIE DWA przejścia dla pieszych!!!!

Z ręką na sercu, ilu z Was przestrzega zawsze ograniczeń prędkości? Najczęściej jeździmy z prędkościami między 70 a 90 km/h. Dla tych prędkości, te pół sekundy to od 9,7 do 12,5 metra.

Ale czy faktycznie odrywamy wzrok od jezdni tylko na pół sekundy?

Dlaczego piszę o zachowaniach kierowców samochodów i jak to ma się do jazdy motocyklem? Niestety bardzo wiele z powyższych „nawyków” i zachowań przenosimy na jazdę motocyklem. Widzę to przede wszystkim na kursach, zwłaszcza podczas pierwszych godzin na mieście, gdzie młodemu motocykliście trzeba przypominać o patrzeniu na każdym skrzyżowaniu.

Pamiętajcie o tym, że oprócz stroju i kasku nic innego Was nie chroni. Nie siedzicie pośrodku 2 ton stali z kontrolowanymi strefami zgniotu. Każda, nawet najmniejsza kolizja może skończyć się dla Was źle lub bardzo źle. To przykazanie wiąże się bardzo mocno z pierwszym. Nie ufajcie nikomu i nauczcie się rozglądać przed wjechaniem na zielonym świetle czy mając drogę z pierwszeństwem przejazdu na skrzyżowaniu. Obróćcie głowę na boki przed wjechaniem na przejście dla pieszych, przejazd dla rowerzystów czy przejazd tramwajowy. Przecież od kiedy zaczęliśmy robić prawo jazdy uczono nas, że przed wjechaniem na przejazd kolejowy mamy się rozejrzeć i upewnić o możliwości wjazdu. Dlaczego więc nie robimy tego w innych miejscach gdzie przecinają się kierunki ruchu?

Co więcej, w większości z tych miejsc mamy obowiązek zachowania szczególnej ostrożności, a to oznacza zmniejszenie prędkości i baczne obserwowanie drogi i jej otoczenia! Dlaczego więc, tak często o tym zapominamy?

Zawsze powtarzam moim kursantom, że im więcej się będą rozglądali, im więcej będą obracali głowę, im więcej będą patrzyli w lusterka, tym bezpieczniejsi będą. Rozglądanie się to jedyna ochrona jaką mają motocykliści. Nie ufam znakom, nie ufam sygnalizacji świetlnej, nie ufam nikomu. Muszę sam popatrzeć i się upewnić.

Motocykliści raczej nie piszą smsów w czasie jazdy i nie sprawdzają FB, ale również potrafią nie być skupieni na drodze. Z przerażeniem zauważam, że coraz więcej kierowców jednośladów wykorzystuje komunikatory do słuchania muzyki czy lekkich pogawędek w czasie jazdy. Nie wyobrażam sobie, jazdy w ten sposób. Wg mnie nie jest możliwe skupienie się na drodze, gdy za uszami coś mi cały czas gra czy gada. To rozprasza. Przez to nie patrzymy na drogę i jej otoczenie tak, jak powinniśmy patrzeć. I tak, oczywiście, zdarza mi się rozmawiać z innymi w czasie jazdy, ale ten kto ze mną jeździł wie, że moja rozmowa ogranicza się zazwyczaj do szybkich komunikatów lub spostrzeżeń, do rzucanych ostrzeżeń o zagrożeniu na drodze. Nie zdarzyło mi się nigdy prowadzić zwykłej luźnej i długiej rozmowy w czasie jazdy na dwóch kołach. Jazda motocyklem jak już wiele razy pisałem, jest niezwykle absorbująca. Nie możemy dodatkowo się rozpraszać i pozwolić, aby w natłoku docierających do nas informacji i bodźców nie zauważyć piasku czy rozlanej plamy oleju. Musimy zauważać pieszych, rowerzystów, pojazdy, znaki, skrzyżowania, sygnały. Przewidywać to, co za chwilę zdarzy się na drodze, myśleć za innych i samemu planować – jak szachista – trzy ruchy do przodu. Czy w tym wszystkim jest jeszcze miejsce na dodatkowe dystraktory*?

Jeżeli już patrzymy na drogę, to często popełniamy błąd polegający na zbyt bliskim patrzeniu. Na patrzeniu pod koło, albo 5-10 metrów przed pojazd. Nie będę tutaj pisał o widzeniu peryferyjnym, bo już o nim pisałem. Nie będę pisał o tym, gdzie i jak patrzeć, żeby zachować ostre pole widzenia, bo o tym też pisałem we wspomnianym na samym początku artykule z Poradnika Początkującego Motocyklisty. Powinno wystarczyć, że napiszę, iż powinniśmy patrzeć jak najdalej się da. Im dalej patrzymy, tym więcej widzimy. Ktoś mi teraz zarzuci, że odkryłem Amerykę i walnąłem oczywistą oczywistością. Z drugiej strony skoro tak jest, to dlaczego tak wiele osób ma z tym problem? Przecież patrząc daleko przed siebie, wcześniej widzę przeszkody na drodze, wcześniej widzę znaki do których mam się zastosować. Przecież wcześniej zobaczę pieszego, który chce mi wtargnąć na jezdnię lub przygotowuje się do przekroczenia jezdni w miejscu wyznaczonym. No i wcześniej też zobaczę pojazd, który za chwilę wymusi mi pierwszeństwo. Dzięki temu wszystkiemu, wcześniej też mogę się przygotować na to co mnie za chwilę czeka.

Żeby jeszcze bardziej Was przekonać, wrócę do matematyki.

Wiemy już jaką drogę pokonujemy z prędkością 50 km/h. Jest to 13,8 metra/sekundę. Średni czas reakcji kierowcy (czyli czas od momentu zauważenia zagrożenia do momentu uruchomienia hamulca) wynosi 1 sekundę. Jeżeli dołożymy do tego czas potrzebny na pełne zadziałanie hamulca wynoszący ok 0,3 sekundy to mamy już 18 metrów, które nasz motocykl przebędzie zanim rozpoczniemy samo hamowanie. Droga hamowania z tej prędkości to w zależności od źródła od 20 do 23 metrów i to na suchej nawierzchni. Co to dla nas oznacza? Ano tyle, że jeżeli będziemy jechali po suchej nawierzchni, nie przekraczając dozwolonej prędkości w obszarze zabudowanym i decydujemy się hamować zawsze z pełną siłą tuż przed przeszkodą to wystarczy, że będziemy patrzyli nie dalej niż 40 metrów. Nie wydaje Wam się, że trochę za dużo tu zmiennych mających wpływ na efekt końcowy? Mój poziom stresu poszybował od razu wysoko gdy tylko wyobraziłem sobie taką sytuację. Więc dlaczego tak jeździmy? Dlaczego nie patrzymy daleko przed siebie, na 300, 400, 500 metrów do przodu? Na tyle na ile pozwala nam kształt drogi i rzeźba terenu? Dlaczego nie dajemy sobie szansy na wcześniejsze zauważenie tego piasku czy plamy oleju?

No a co z poruszonym tematem zmęczenia czy brudnych szyb? Naprawdę muszę o tym pisać? Naprawdę muszę pisać o tym, żeby odpowiedzialnie planować trasę, żeby zapewnić sobie odpowiednią ilość odpoczynku w czasie jazdy? Naprawdę muszę pisać o tym, żeby dbać o czystość i dobry stan wizjerów naszych kasków? Chyba jednak nie muszę.

Nauczcie się rozglądać i patrzeć tak, żeby widzieć, a będziecie dużo bezpieczniejsi na drodze.

Napisałem, że dużo osób przenosi te złe zachowania dotyczące patrzenia z samochodu na motocykl. Na szczęście działa to również w drugą stronę. Każdy, kto zaczynie jeździć motocyklem świadomie i będzie się rozglądał powie Wam, że jeżdżąc samochodem również zaczął się więcej rozglądać i więcej też widzi. Czego i Wam z całego serca życzę.

LwG

Grzegorz Urso Branco Fita

*czynnik rozpraszający uwagę, przeszkadzający w skupieniu