fbpx

Opinie naszych kursantów

" Każdemu mogę śmiało polecić tę szkołę!
Moim instruktorem był Grzegorz, ma duże doświadczenie, cierpliwość i odpowiednie podejście do kursanta.
Dzięki niemu zdałem egzamin za pierwszym razem, mimo, że nigdy wcześniej nie miałem styczności z motocyklem.
Polecam! "
Karol Prochal

MotoOES

ul . Kościuszki 54
Kraków 30-114

Tel  +48 12 422 02 66

Poradnik Początkującego Motocyklisty

GF
Odsłony: 1522

Dziś kończymy temat płynów w naszych maszynach. Napiszę odrobinę o płynie hamulcowym i płynie chłodzącym. Dwa płyny niezwykle ważne, spełniające bardzo poważne funkcje a jednak przez sporą część motocyklistów traktowane po macoszemu. Wymieniane najczęściej albo gdy się tematem zainteresuje mechanik, albo gdy dojdzie już do jakiejś awarii. A przecież od jednego z nich zależy nasze życie, a drugi ma istotny wpływ na żywotność i awaryjność naszej jednostki napędowej.

Płyn Hamulcowy

Zacznijmy od płynu hamulcowego. W jednym z poprzednich artykułów pisałem już o tym jak w teorii działa najprostszy układ hamulcowy. W zasadzie odkąd zaczęły powstawać pojazdy silnikowe, układ hamulcowy jako taki, w swej istocie nie zmienił się. Owszem, systemy hamowania ewoluowały, mamy więcej czujników, elektroniki, rozwiązań, jednak sam sposób działania z punktu widzenia czystej mechaniki pozostał taki sam.

Naciskamy na pedał lub wciskamy klamkę hamulca, tym samym wywieramy nacisk na tłok w pompie hamulcowej. Tłok pompuje płyn hamulcowy przewodami do zacisków przy kołach. W zaciskach płyn wywiera nacisk na tłoczek, ten ostatni wysuwając się z zacisku dociska klocek hamulcowy do tarczy wywołując tarcie klocka o tarczę co w konsekwencji spowalnia nasz pojazd. Jak widzicie na grafice powyżej, nie ma w tym żadnej magii. Czysta fizyka.

Kluczowy w działaniu układu jest właśnie płyn hamulcowy. Płyn który powinien zapewnić odpowiednie ciśnienie w układzie przy różnych warunkach pracy. Płyn który jest nieściśliwy, czyli rosnące ciśnienie w układzie nie powoduje zmiany charakterystyki płynu.

I znowu okazuje się, że warunki pracy, tak jak w przypadku oleju silnikowego są wysoce niekorzystne.

Płyn hamulcowy należy wymieniać co… UWAGA 6o tyś km LUB 2 lata. I już tłumaczę dlaczego.

Płyn hamulcowy jest wysoce higroskopijny, chłonie wodę jak gąbka. Problem w tym, że nawet niewielka ilość wody w płynie hamulcowym znacząco pogarsza skuteczność hamowania.

Zacznijmy jednak od tego, że płyny hamulcowe mają swoje klasy:

DOT-3, DOT-4. DOT-5 i DOT-5.1

Nie będę się tutaj rozpisywał na bazie czego są zbudowane płyny hamulcowe, bo nie ma to w tym momencie żadnego znaczenia. Jednak głównym kryterium dla każdej klasy jest temperatura wrzenia płynu. I tak dla DOT-3 wynosi ona 205 stopni Celciusza, dla DOT-4 230ºC, DOT-5 i DOT-5.1 260ºC. Zwróćcie uwagę do jakich temperatur może się nagrzewać płyn hamulcowy w trakcie ostrego hamowania, skoro normy dotyczące zagotowania a co za tym idzie parowania płynów są określone tak wysoko.

I teraz dochodzimy do rzeczy strasznej. Powyższe temperatury dotyczą płynów tzw. suchych, to znaczy takich które nie zawierają w sobie wody. Normy zawierają również parametr temperatury wrzenia dla płynów mokrych, czyli takich które już wymieszały się z wodą. Przy czym uważajcie, temperatury te są określone dla płynów zawierających raptem 3,7% wody. Normy w takiej sytuacji przewidują temperatury 140ºC, 155ºC i 180ºC stopni. Zwróćcie uwagę, jak stosunkowo niewielka ilość wody powoduje znaczącą zmianę dotyczącą temperatury wrzenia! A jeśli płynu nie wymienialiśmy od lat, to wartości te spadają jeszcze bardziej.

Co się stanie gdy będziemy musieli gwałtownie hamować z dużej prędkości a nie wymienialiśmy dawno płynu? To coś co znajduje się w naszych przewodach natychmiast nagrzeje się w zaciskach do temperatury powyżej 100 stopni i zacznie parować. W układzie pojawi się gaz w postaci pary wodnej, a gaz z natury jest substancją ściśliwą, tzn. ze napierając na pedał hamulca, zamiast rozpychać tłoczki hamulcowe, będziemy „zgniatać” parę wodną. Innymi słowy, z naszego hamowania nie będzie nic.

Podałem tutaj przykład dość ekstremalny, bo jednak w motocyklach szosowych trudno rozgrzać płyn aż tak bardzo w czasie jednego hamowania, ale co będzie gdy będziecie przemierzać alpejskie przełęcze raz za razem używając hamulca? Płyn będzie stopniowo się nagrzewał, aż przy kolejnym zakręcie okaże się, że…..

I teraz dochodzimy do największej chyba tajemnicy świata motocykli: Dlaczego motocykliści tak rzadko wymieniają płyn hamulcowy?

Pewnie dlatego, że skoro musi spełniać tak wysokie wymagania, musi być okropnie drogi. Sprawdźmy. Wpiszcie sobie frazę: „płyn hamulcowy” na allegro i zobaczcie ceny.

Najtańszy polski K2 – 7 pln za 0,5L.

Średnia półka czyli Bosch, ATE czy Febi 21-25 pln za 0,5L.

Wysoka półka Motul 30-40 pln za 0,5L.

Czy to są naprawdę olbrzymie kwoty jeżeli wymieniamy płyn raz na dwa lata?  Zwłaszcza że do układu hamulcowego potrzebujecie zazwyczaj ok 200-250 ml. Czyli ok 12 pln na wymianę, czyli wydatek 6 pln rocznie, na płyn od którego zależy Wasze życie.

Ile wydajecie na paliwo, ciuchy, zloty, wycieczki i wszystko inne związane z motocyklem?

Więc ponawiam pytanie. Dlaczego motocykliści tak rzadko wymieniają płyn hamulcowy?

Może dlatego, że jego wymiana jest czasochłonna i skomplikowana? Też nie. Osoby z minimalną wiedzą techniczną, tzn. takie które potrafią jedynie trzymać klucz i śrubokręt poradzą sobie z wymianą płynu w standardowym motocyklu w niecałą godzinę. W serwisie zrobią Wam to w 20-30 min.

Mam nadzieję że przekonałem Was, że nie warto oszczędzać.

O czym jeszcze należy pamiętać jeżeli chodzi o płyn hamulcowy.

    1. Płyny są żrące i trujące. Dlatego przy jego wymianie należy zachować szczególną ostrożność. Należy uważać na skórę i oczy, a w motocyklu na wszystkie elementy malowane.
    2. Płyny hamulcowe różnych klas (za wyjątkiem DOT-5) można w sytuacji awaryjnej ze sobą mieszać. Nie zaleca się tego, ale gdy będziemy w sytuacji podbramkowej możemy to zrobić.
    3. Dowiedz się ile potrzebujesz faktycznie płynu do swojej maszyny. Jeżeli potrzebujesz 0.2 L to kupowanie pojemnika 0.5 L mija się z celem. Reszta po dwóch latach stania w butelce będzie i tak do wyrzucenia.
    4. Stosuj płyn hamulcowy zalecany przez producenta Twojej maszyny. Wlanie wyższej klasy płynu do starszej maszyny, nie powinno raczej wyrządzić szkód, jednak możliwe jest uszkodzenie przewodów lub uszczelek. Wlanie płynu niższej klasy, może spowodować, że płyn nie będzie sobie radził z temperaturą w układzie.
    5. Rozważ wymianę przewodów hamulcowych ze zwykłych gumowych na przewody w stalowym oplocie. Ma to znaczenie zwłaszcza w starszych maszynach, gdzie guma w przewodach straciła już swoje właściwości. Pojawia się zjawisko tzw. puchnięcia przewodów. Czyli ciśnienie zamiast rozpychać klocki, rozpycha przewody. Oplot nie dopuszcza do takiej sytuacji, przez co hamowanie może być skuteczniejsze i precyzyjniejsze. Koszt, od 100 do 400 pln w zależności od motocykla.

Objawy świadczące o konieczności wymiany płynu.

Ważna rzecz. Poniższe objawy świadczą o tym, że płyn należy wymienić natychmiast. Oznacza to, że dawno minął już czas jego wymiany. Nigdy nie dopuszczajcie do tego aby te objawy się u Was pojawiły.

  • klamka hamulca wpada aż do manetki, moment hamowania rozpoczyna się po dość głębokim wciśnięciu klamki
  • pojawia się wrażenie „gumowatości” układu hamowania. Brak precyzji i dozowalności hamowania. Ciężko to prosto wytłumaczyć, ale każdy kto choć raz doświadczył tego zjawiska to bez wątpienia go rozpozna.
  • skuteczność hamowania, spada wraz z kolejnymi wciśnięciami klamki

A jak wygląda przepracowany płyn hamulcowy? Zamieszczaliśmy zdjęcie takiego płynu kiedyś na FB, ale zerknijcie jeszcze raz:

ppm plynham

Świeży płyn hamulcowy ma najczęściej kolor słomkowy i jest klarowny. Jak widać na powyższych zdjęciach, płyn hamulcowy mocno pracuje.

 

Płyn chłodniczy

Drugi płyn o którym dziś napiszę, to płyn chłodniczy albo chłodzący. Nigdy nie wiem 😊 W obecnych czasach motocykle chłodzone powietrzem są już rzadkością. Zdecydowanie królują maszyny chłodzone cieczą. Dlaczego tak jest, i jak jest zbudowany system chłodzenia pisał nie będę. Bo nie ma to większego dla nas znaczenia. Skupię się jedynie na codziennej eksploatacji. A codzienna eksploatacja wymaga od nas….. regularnego sprawdzania poziomu płynu. I w zasadzie tyle. Układ chłodzenia jest układem bezobsługowym i jeżeli nie obserwujemy ubytków płynu to nic złego się nie dzieje.

Płyn chłodniczy wymieniamy co mniej więcej 5 lat. Zadaniem płynu jest oczywiście odbieranie nadmiaru ciepła z elementów silnika i dostarczenie go do chłodnicy. Z czasem właściwości płynu ulegają pogorszeniu, dlatego warto pamiętać o nim przy okresowym serwisowaniu sprzętu.

W przypadku płynów chłodniczych ważne są dwa parametry. Temperatura wrzenia i temperatura zamarzania. Pierwszy z nich z czasem będzie się obniżał, czyli temperatura wrzenia się będzie coraz niższa, a drugi podnosił, czyli temperatura zamarzania będzie coraz wyższa.

Czym to grozi?

Wcześniejsze gotowanie się płynu, będzie powodowało, albo przegrzanie się całej jednostki napędowej, albo powstaniu korków gazowych i przegrzaniu miejscowym. Tak czy siak, w najlepszym przypadku remont silnika, w najgorszym wymiana.

Z drugiej strony, jeżeli zimujemy motocykl w nieogrzewanym garażu, lub zdarzy nam się mroźniejsza noc  w czasie wyjazdu w Alpy, przepracowany płyn chłodniczy może po prostu zmarznąć. Jak wiemy z fizyki, zamarzająca ciecz zwiększa swoją objętość. Dlatego, jeżeli dojdzie do zamarznięcia płynu w układzie chłodzenia może dojść do pęknięcia przewodów lub co gorsza pęknięcia głowicy lub bloku silnika. Sytuacja ekstremalna, ale nie niemożliwa. Częściej możemy się spotkać z powstaniem korka lodowego w układzie chłodzenia i zanim dojdzie do jego rozpuszczenia, układ nie będzie pracował poprawnie – a więc – przegrzanie miejscowe lub całościowe.

Aby tego uniknąć wymieniamy płyn co 5 lat lub w okresie zalecanym przez producenta. Płyn również dobieramy taki jaki życzy sobie producent maszyny.

O sposobie wymiany płynu pisał nie będę, ponieważ wymaga ona trochę więcej wiedzy i jest bardziej kłopotliwa. W serwisie nie jest to jednak jakiś ogromny wydatek.

I ostatnia rzecz dotycząca płynu chłodniczego. Dlaczego by nie zalać go zwykłą wodą?

Z dwóch powodów. Temperatury i zakamienienie.

Temperatura wrzenia płynu chłodzącego wynosi powyżej 106 stopni C, a temperatura zamarzania zazwyczaj ok -35ºC. Wartości te dla wody to jak wiadomo 100 i 0. Chyba nie muszę tłumaczyć co to oznacza w świetle wcześniejszych akapitów.

Zakamienie. Zjawisko, które znacie bardzo dobrze chociażby z Waszych czajników. Im twardsza woda, tym więcej kamienia (wapnia) odkłada się na ściankach na skutek działania temperatury. Kamień w układzie chłodzenia działa dokładnie tak samo jak miażdżyca w naczyniach krwionośnych. Początkowo zmniejsza światło kanałów chłodzenia i pogarsza parametry wymiany cieplej, a w dłuższej fazie może doprowadzić do całkowitego ich zatkania. Istnieje również ryzyko, że oderwany kawałek kamienia zaczopuje całkowicie kanał chłodzący. Efekt, patrz wyżej. Tym bardziej musimy o tym pamiętać, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, iż w chłodnicy kanaliki są naprawdę bardzo małej średnicy.

Dlatego powinniśmy unikać używania wody w układzie chłodzenia. W sytuacji awaryjnej, poszukajmy na stacji benzynowej wody zdemineralizowanej, z której nie będzie się odkładał kamień. Jeżeli już nic kompletnie nie wymyślimy, możemy użyć wody (czystej) pamiętając aby jak najszybciej po powrocie do cywilizacji naprawić układ chłodzenia i wymienić płyn na właściwy.

 

LwG

Grzegorz Urso Branco Fita

Copyright © 2020, MotoOES. All Rights Reserved.